Home Diabeł rysuje ODWIECZNY PROBLEM Z PAKOWANIEM

ODWIECZNY PROBLEM Z PAKOWANIEM

Autor devil

Ha- i zawsze to samo. Niby milion pakowań zaliczonych. Niby wiadomo co się i gdzie przyda, bez czego ani rusz a co będzie tylko zbędnym bagażem. Ale jakoś tak za każdym razem wyobraźnia pokazuje co w nowym miejscu może być tak koniecznie niezbędne a tu przecież tyle kieszonek i zakamarków- i to… i tamto…- jakoś się upcha. A na koniec stajemy obok takiej kobyły wielkości człowieka, którą trzeba dźwigać na plecach z tymi _wszystkimi_ultrapotrzebnymi_rzeczami… Wypakowujemy, pakujemy a czasami i tak o czymś się zapomni a czegoś weźmie za dużo.

A jak to wygląda u Was? Jesteście zawsze super zorganizowani i w 15 minut wsadzacie do plecaków co trzeba czy tak jak ja stoicie nad tym szmacianym tworem i debatujecie co / czy/ jak / i co jeszcze?;)

Może Ci się także spodobać

4 komentarze

Annamaślak 1 sierpnia 2016 at 15:00

U nas często, gęsto skoro jedziemy autem to wrzućmy jeszcze to, i tamto, a to? Jasne!! A potem do naszego combi cieżko zapakować swoje 4 litery, a patrząc w lusterko wsteczne widac jeno pakunki pod sam dach.

Reply
devil 1 sierpnia 2016 at 22:47

Też przez to przechodziliśmy- pierwszy dłuższy wyjazd autem z dzieckiem i wyglądaliśmy jakbyśmy się przeprowadzali ;P Z czasem nauczyliśmy się optymalizacji przy tym naszym nieszczęsnym pakowaniu, a na ostatni wyjazd w Tatry to nawet moje buciory trekkingowe, ubrania (w tym 2 polary), jedzenie, leki i akcesoria na trasę spakowałam do mega małej walizeczki, tak więc pełen sukces, co nie zmienia faktu, że nie lubię się pakować i nadal zdarza mi się zapomnieć o czymś ważnym a zabrać jakieś kosmosy;P

Reply
Sno House 1 lutego 2017 at 16:28

Sztuki pakowania można się uczyć całe życie, a i tak nie opanuje się jej w stopniu idealnym 😉 Kiedyś częściej zabierałam więcej rzeczy, jak się potem okazywało – niepotrzebnych. Teraz, chociażby przez ograniczenia w bagażu podręcznym w samolotach, debatuję 2-3 razy nad każdą rzeczą, no, prawie każdą 🙂 Fajnym ułatwieniem są kosmetyki w mniejszych pojemniczkach czy np. owsianki instant. Niby nic takiego, a jednak robi różnicę 😉

Reply
devil 1 lutego 2017 at 21:37

To prawda, że co kolejne pakowanie to się testuje nowe sztuczki, czując, że to odczaruje bagażową klątwę ;). Często rzeczywiście to coś daje – mniejsze kosmetyki (w Rossmanie teraz cała ich półka) to świetny pomysł. Kiedy potrzebuje nieco więcej szamponu czy żelu pod prysznic, to kupuje u nich te butelki turystyczne i do nich przelewam swoje ulubione kosmetyki. Odzież techniczna też teraz coraz ładniejsza, lżejsza i mniej miejsca zajmuje, śpiwór ciepły nie musi zjadać połowy plecaka (w Indiach miała taki co ważył ze 3 tony;) )… Może rzeczywiście dzięki tym wszystkim udogodnieniom, technikom i doświadczeniu coraz bliżej do ideału^^.

Reply

Zostaw komentarz