Home Afryka Rozgrzewaj aparat na Mauritius – te miejsca są tego warte (nasze TOP10)

Rozgrzewaj aparat na Mauritius – te miejsca są tego warte (nasze TOP10)

Autor devil
mauritius

Spoglądając na mapę – Mauritius (w stosunku na przykład do takiego Madagaskaru) wygląda niepozornie – jakaś niewielka wysepka gdzieś na Oceanie Indyjskim, gabarytowo przypominająca Zanzibar. Można sobie pomyśleć, że da się ja w jeden dzień objechać – i pewnie przy wypisaniu sobie kilku miejsc, nawet w skrajnych punktach wyspy, jest to wykonalne. Naszym jednak zdaniem, nawet na krótkim wyjeździe – warto jednak tej wyspie poświęcić ciut więcej czasu (oczywiście w miarę możliwości) i poczuć klimat miejsc, w które postanowicie się wybrać…

mauritius

O Mauritiusie nie wiedzieliśmy zbyt wiele, a sam wyjazd był bardzo spontaniczny. Jakoś nam zimno było w tą zimę, styrani byliśmy i zmęczeni codziennością – ciepła lokalizacja potrzebna na gwałt była, na niedługi trip. Nie mieliśmy planów sylwestrowych, więc chcąc złapać na ostatnią chwilę lot do Gambii (ciekawi Sylwestra w tych szerokościach geograficznych) – finalnie trafiliśmy w Nowy Rok do samolotu, lecącego w kierunku Mauritiusa – po Sylwestrze spędzonym na Śnieżce (wcale nie było nam z tego powodu jakoś bardzo przykro^^).

Z całej tej spontaniczności wynikła jednak jedna rzecz – byliśmy przygotowani jak na upadek kokosa z palmy… czyli średnio… (co w podróży ma akurat wiele zalet;) ). Kupiliśmy na szybko jakiś przewodnik, ze znanych nam blogów wynotowaliśmy najważniejsze informacje i pobraliśmy mapę google do aplikacji na telefonie, żeby móc z niej korzystać offline. Tyle nam w zupełności wystarczyło, żeby dotrzeć do miejsc tak pięknych, że od patrzenia czasami zapominało się nacisnąć na spust migawki ;).

mauritius

Finalnie wybraliśmy dla Was 10 miejsc, które powinniście spokojnie objechać w 3 dni. Jeśli na Mauritius wybieracie się więc na bardzo krótko, albo zwyczajnie chcecie  trochę wypocząć na białym piaseczku z książką i oceanem w tle – ta lista może być dla Was pomocna.

Tutaj zdjęcia zrobią Wam się same (no chyba, że popełnicie grzech ciężki – nie zabierając ze sobą aparatu^^):

  1. Ziemię Siedmiu Kolorów– mieliśmy całą dla siebie, a wystarczyło się tylko… spóźnić…
    Zauważyliśmy, że na Mauritiusie godzina piąta po południu, to czas kiedy Świat się kończy, a Wielkie Żółwie, dźwigające kawał lądu na swoich barach – idą spać. Wszystko pozamykane, taksówki nie chcą jeździć, a woda w kranie przestaje płynąć 😉 Wrota do tego cudu przyrody także zastaliśmy zamknięte, kiedy na miejsce dotarliśmy około godziny 18tej (pewnie udało by się nam zdążyć – gdybyśmy wcześniej Ziemi 7miu Kolorów nie pomylili z Kolorową Doliną – o czym pisaliśmy TUTAJ; w nawigacji wpiszcie po prostu ‚Coloured Earth’). Na szczęście Pan Ochroniarz, posiadający władzę nad wspomnianym przejściem do upragnionej krainy, okazał się być bardzo uprzejmy (może lekko tej uprzejmości dopomogły słowa klucz: „małe dziecko”, „rupie”).
    Cały proces wejścia po godzinie K nie był jednak taki prosty. Nie, nie…. Potrzebne były bilety. Gdybyśmy je wcześniej kupili to on nawet mógłby nas wpuścić. Pan więc zawołał Smoka poza obszar kamery i wręczył bileciki do ręki. Smok przeszedł przed kamerą i pomachał spektakularnie wejściówkami, pan pokiwał głową po czym zaprosił na teren parku… Dodał „Take your time” i opowiedział parę słów o całym miejscu i swoim…psie ;). Okazało się także, że bardzo dobrze kojarzy Polskę, głównie dzięki naszemu najlepszemu piłkarzowi…. erm…. Ronaldo…^^
    A teraz nacieszcie się kolorkami magicznej ziemi – jest ich ponoć 7 (panowie widzą jedynie 3, za to panie…aż 48 😉 )…
    .ziemia siedmiu kolorówDSC_7687Seven+Coloured+Earth Seven+Colouredrziemia siedmiu kolorówziemia siedmiu kolorów
    <.>
  2. Wodospad Chamarel – słońce chyli się ku zachodowi, a Ty stoisz na wzgórzu, naprzeciwko największego na wyspie wodospadu. Wokół opadających strug wody bujna roślinność, jak w dżungli amazońskiej, a kilka metrów od Ciebie widok przecinają loty nietoperzy. Nieźle – nie? Jakieś pół godziny przed zachodem słońca poza nami nie było tutaj żywej duszy – jeśli więc lubicie takie „sam na sam” z przyrodą – to na pewno całkiem niezła pora na odwiedzenie tego miejsca i… fotografowanie rzecz jasna ;).chamarelchamarel
    <.>
  3. Wodospad Rochester Falls – więcej o tym miejscu pisaliśmy TUTAJ. Jeśli będziecie tutaj jechać autem osobowym, sprawdźcie wcześniej na mapie drogę, żeby nie wkopać się (tak jak my) w niełatwą do pokonania, dla nisko zawieszonego auta, trasę. Ponoć ta właściwa jest dobrze oznakowana i prowadzi do jakiegoś parkingu ;). Droga drogą – samo jednak miejsce jest wyjątkowe. Ponoć jest jedną z najczęściej fotografowanych „atrakcji” Mauritiusa – nam ciężko to stwierdzić, bo tłumów nie widzieliśmy. Poza nami była tu także para innych turystów i mieszkańcy z okolicy – idealne więc miejsce na popołudniowy relaks po ciężkiej trasie albo upalnnym dniu. Można tu rzecz jasna popływać (woda nie jest tak ciepła jak w oceanie^^), albo nawet… w wersji dla hardcorowych przybyszy – spróbować się nie zabić, skacząc z jednego z bazaltowych uskoków skalnych;). Z pewnością było by co opowiadać…
    <.>
    rochesterrochester fallsrochester fallsrochester fallsrochester fallsrochester falls
    <.>
  4. Ogród Pampleusses – w tym ogromnym (ponad 37ha) ogrodzie botanicznym, można spokojnie przepaść na wiele godzin. Wielkie lilie wodne (jest tu kilka zbiorników wodnych z nimi), 80 gatunków palm i wiele wiele przeróżnych roślin tropikalnych, ukrytych w setkach dróżek – to raj dla człowieka z aparatem. Można tu spokojnie dotrzeć komunikacją publiczną – przystanek autobusowy jest przy samej bramie wejściowej. Jeśli traficie tutaj przejazdem- kluczowe miejsca (i to bez jakiegoś wielkiego pośpiechu – spacerkiem z czasem na odpoczynek) można obejść w jakieś 2, 3 godziny (chociaż wiadomo – w przypadku takich miejsc – „sky is the limit”…).
    Cena wstępu: 200MUR (ok 20 pln)
    .
    DSC_7462DSC_7493pampleussesPamplemousseDSC_7477 DSC_7526DSC_7488DSC_7471
    <.>
  5. La Vanille Crocodile – to miejsce wszystkim przyjezdnym jest doskonale znane, stąd w godzinach szczytu pustek tu zdecydowanie nie ma (chociaż u żółwików, nie licząc ich samych, było całkiem kameralnie). Oczywiście można tu spotkać krokodyle (zgodnie z nazwą parku) i parę innych zwierzaków – nas jednak interesuje tylko to co sobie może wolno chodzić, czyli w tym wypadku wielkie żółwie seszelskie. Jest ich tu naprawdę sporo – jedne wygrzewają się na słońcu, inne przemieszczają w wodzie albo śpią w cieniu palm. Każdego osobnika można dotknąć, pogłaskać i (jeśli ma ochotę) – nakarmić ulubionymi listkami (można je kupić w cenie 25MUR – ok. 2,5PLN). Karmiąc jednego z żółwich żarłoków (niektóre to potrafią pożreć dziennie ok. 25 kg pokarmu) – pozostawcie listki na oryginalnym patyku. Żółwiowy „dzióbek” potrafi nieźle pokaleczyć palce (zwłaszcza dziecięce, o czym niestety miała pecha się przekonać nasza Kaja), a nawet je połamać. Jeśli będziecie mieć szczęście i zabierzecie ze sobą długie szkiełka – możecie „zapolować” rzecz jasna na kolorowe ptasiory, które czasami pokazują się na drzewach czy krzewach. Park La Vanille niestety jest otwarty dla turystów w beznadziejnych godzinach – od 9.30 do 17, ale taki lokalny klimat…
    <.>la naville crocodilemauritiusDSC_7532mauritiusmauritius Zw+w+Pamplemousse
    <.>
  6. Ile Aux Aigrettes – To miejsce odkryliśmy całkiem przypadkowo, szukając zupełnie innego;). Ile aux Aigrettes jest maluteńką wyspą koralową (ma jakieś 25 hektarów powierzchni), do której płynie się zaledwie kilkanaście minut łodzią motorową z Pointe Jerome (blisko Mahebourga) – samo miejsce jest dobrze oznaczone, więc bardzo łatwo tam trafić. Niestety łodzie startują o bandyckich porach (kiedy światło jest bardzo ostre) – więc to spore wyzwanie dla fotografa. Jest to jednak rezerwat przyrody i może Wam się poszczęścić z żyjącymi tam zwierzętami (wielkimi żółwiami, ptakami – w tym endemicznym gatunkiem różowego gołębia). A to wszystko na turkusowych wodach oceanu, wśród roślinności jak w środku dżungli. Sama wizyta na wyspie trwa 1,5 godziny (trochę krótko jak dla nas), ale jest tam też goręcej niż na samym Mauritiusie, więc zużywa się sporo wody pitnej. Polecamy to miejsce – szczególnie tym bardziej zwracającym uwagę na przyrodę;) (ciekawa i zupełnie nieprzedeptana lokalizacja spoza przewodnika).
    Koszt łodzi – 800MUR (ok. 80pln, dziecko od 3 do 12 lat – połowa ceny, ale nasza czterolatka popłynęła za free^^).ile aux aigrettesile aux aigrettesile aux aigrettesile aux aigrettesile aux aigrettesile aux aigrettesile aux aigrettes
    <.>
  7. Plaża w Trou aux Biches – Plaża w Trou aux biches – jest, naszym zdaniem, jedną z najpiękniejszych plaż na Mauritiusie – taka typowo „pocztówkowa”
    lokalizacja. Jak na typowej rajskiej plaży – możemy ukryć się tutaj w cieniu palm (pozostałe są głównie obrośnięte iglakami;) ). Jest szeroka, a zejście do oceanu bardzo łagodne, a w okolicy można wypożyczyć sprzęt do sportów wodnych. Miejsce wręcz idealne na wypoczynek. Wiadomo – im wcześniej tym lepiej – mniej ludzi (chociaż tłumów nie powinno być tutaj wcale). Woda jest turkusowa, piasek biały, a palmy zielone (znaleźliśmy nawet jedną, zagiętą jak na Karaibach^^) – to wszystko zagwarantuje Wam idealne plażowe ujęcia…
    <.>mauritiusmauritiustrou aux bichesmauritiustrou aux bichesmauritiusmauritius
    <.>
  8. Blue Bay – to naprawdę błękitna zatoka! Kolor wody w tym miejscu ma aż nienaturalny kolor (uwiecznicie go z pewnością dowolnym sprzętem robiącym zdjęcia). Sama plaża nie jest jakoś wybitnie wielka, nie rosną przy niej palmy (tak jak np. w Trou aux Biches), ale widoki , które oferuje robią robotę. My sami nie jesteśmy amatorami podwodnych szaleństw, ale ci wyposażeni w odpowiedni w wodoszczelny sprzęt foto, w tym miejscu mogą zaszaleć. Kaja nawet taki miała ze sobą, ale w tym akurat miejscu skupiła się na kąpieli w turkusowym oceanie i siłą jej się nie dało wyciągnąć do momentu, aż skóra zaczęła odchodzić od kości^^.
    .blue bayblue bayblue bayblue bayblue bayblue bay
    <.>
  9. Port Louis – to w końcu stolica nie byle jakiej wyspy, więc warto zobaczyć, jak wygląda na żywo centrum zarządzania rajem. O ile my jakoś wybitnie fanami miast nie jesteśmy, to w Port Louis nam się naprawdę podobało. Może dlatego, że była niedziela i ludzie w domach jedli rosół (a dokładnie rosół z krabów – w końcu jesteśmy na Mauritiusie), a nie tłumnie okupowali ulice… Być może z powodu tylu kolorów na każdej bramie, napisów i girland nad głowami, które w całości tworzyły bardzo fotogeniczny klimat wyspiarskiej stolicy, albo… zwyczajnie to ciekawe miejsce.
    Nam ogromną przyjemność sprawiła włóczęga po uliczkach i odkrywanie tego co za zakrętem. Szklane wieżowce mieszają się tutaj z zaniedbanymi, ledwo trzymającymi formę, domkami z desek i blachy falistej i świątyniami. W chińskiej dzielnicy za to, nad głowami przewijają się najdziwniejsze szyldy, a w bramach (część była w tym miejscu otwarta) – Chińczycy sprzedają najdziwniejsze wynalazki…
    .port louisPort Louis Port LouisPort Louisport louisport louisport louisport louisport louis
    Osobną historią jest Wielki Bazar – targowisko z klimatem jak z Bliskiego Wschodu. Jest tu dosłownie wszystko, a sprzedawcy przekrzykują się, usiłując przyciągnąć klientów do swojego straganu….
    .
    port louis port louisport louisport louis
    .
  10. Mont Choisy – z jednej strony jest turystycznym miasteczkiem (ale bez tłumów, kojarzonych z hasłem „turystyczne miasteczko”), z drugiej – czuć w nim mocno lokalny klimat, zapachy jedzenia, gotowanego przy plaży i drzew iglastych, rosnących przy ciągnącej się w nieskończoność plaży. Jest tu też pomnik, który upamiętnia pierwszy lot samolotem z Mauritiusa w roku 1933!
    Sama plaża miejscami może nie wygląda jak z pocztówek, ale można na niej wypocząć i przyjrzeć się miejscowym, którzy całymi rodzinami urządzają tu wielkie pikniki (zwłaszcza wieczorną porą). Turkusowy ocean za to, nie tylko warto fotografować z poziomu gruntu – można się zanurzyć z rybkami i połaskotać je obiektywem w ogonki 😉 (w tym celu Smok wykorzystał jedyny aparat, który do tego się nadawał – pożyczył żółty sprzęcik od Kai).
    .
    Mont Choisy Mont Choisymont choisy beachmony choisymont choisymont choisymont choisy
    Jeśli te wszystkie miejsca nie przekonały Was do wyjazdu tutaj (albo chociaż wpisania tej wyspy na listę marzeń) – to my się poddajemy;)… Na Mauritiusie jest wszystko – dzika przyroda, góry, ocean i rajskie plaże, pyszna kuchnia i niesamowita mozaika kulturowa i religijna. Nie ma już tylko…. ptaka dodo… Można za to nabyć pluszowego na lotnisku…
    .
    dod

Może Ci się także spodobać

8 komentarzy

Pantofelwpodrozy 8 lutego 2017 at 00:09

Pięknie…czasem sprzedaję ten kierunek i rzeczywiście klienci po powrocie mówią, że Mauritius jest jak narkotyk, wciąga już od pierwszego razu… 🙂

Reply
devil 8 lutego 2017 at 20:43

Może to klienci z kolumbijskimi korzeniami?^^ To naprawdę piękny wycinek świata i bardzo szybko można się tu poczuć całkiem swojsko. My byliśmy właśnie za krótko i też mamy smaka na więcej. Jeśli się pojawi jakaś okazja kiedyś gdzieś – wracamy :).

Reply
Emma 18 lutego 2017 at 12:24

A my spędziliśmy tam Boże Narodzenie i również jestem zachwycona. Nie zabrałam się jeszcze za relację na swoim blogu… Super ogląda się Wasze zdjęcia, inne spojrzenie na te same miejsca. Nie wiem, jak Wy, ale ja marzę o powrocie!
Pozdrawiam ciepło.

Reply
devil 21 lutego 2017 at 21:47

Święta Bożego Narodzenia musiały być tam ciekawym doświadczeniem – nam zostały poświąteczne dekoracje ;). Najciekawsze były palmowe choinki. Pamiętam też szopkę, w której przy Dzieciątku siedziało dwóch..panów ;). Ale co kraj to obyczaj. Bardzo dobrze wspominamy ten wyjazd i fajnie było na Mauritius wrócić, bo nie udało nam się zrealizować wszystkich planów (pomimo, że wysepka nie duża). Czekamy na Twoją relację :]. Pozdrawiamy!

Reply
Mauritius praktycznie - jak poruszać się po wyspie 20 lutego 2017 at 20:54

[…] jest pewne – na Mauritiusie jest co robić i co oglądać (nasze propozycje miejsc znajdziesz TU i TU) . Podpowiadamy w jaki sposób poruszać się po wyspie i jak to technicznie ogarnąć ;). […]

Reply
Rajskie wyspy na wakacje - nasze propozycje 1 marca 2017 at 22:44

[…] O tym co warto zobaczyć na wyspie – pisaliśmy TUTAJ. […]

Reply
Magda 7 marca 2017 at 21:19

Cudowny ten Mauritius, zwłaszcza na Waszych pięknych zdjęciach. Miło jest trafić na bloga, którego się zarówno fajnie czyta, jak i ogląda. Pozdrawiam!

Reply
devil 10 marca 2017 at 14:15

To prawda, że cudowny! Bardzo polecamy i dziękujemy za miłe słowa :). Aż chce się więcej tworzyć…

Reply

Zostaw komentarz