Home Europa Pomysł na weekend – Lizbona w 24 godziny

Pomysł na weekend – Lizbona w 24 godziny

Autor devil
Lizbona
Lizbona to takie miasto, w którym gdzie się nie obrócisz, czujesz „klimat”. O każdej porze nocy i dnia. Klimatyczne są budynki, obudowane kolorowymi płytkami; wąskie uliczki, w których nad głowami wisi suszące się pranie i rosną kolorowe kwiatki; małe restauracyjki, z których czuć zapach grillowanych sardynek i widać zawsze mnóstwo jedzących ludzi – do późnych godzin. I wreszcie… stare tramwaje, pomykające po miejskich pagórkach. To właśnie one (tramwaje – pagórki trochę mniej), jak zapach hipnotyzujących perfum – przyciągały nas od dawna. Na stolicę Portugalii nie mieliśmy jednak zbyt wiele czasu – ledwie 24 godziny…

.

Plac Comercio

.

JAK POCZUĆ KLIMAT MIASTA W JEDNĄ DOBĘ?

.

Nasze 24 godziny z Lizboną zaczęły się późnym wieczorem, kiedy to wylądowaliśmy, po jakichś 4,5h lotu z Wrocławia. Nie obyło się bez problemów (jak się okazuje przyciągamy nie tylko takie przygody, jakich sobie życzymy). Zarezerwowane i opłacone wcześniej (przez stronę Ryan’a) auto – nie było w żadnym wypadku tym, co zamawialiśmy (w systemie nie było widocznych żadnych z wybranych przez nas usług, pomimo, że płaciliśmy za nie extra). 1,5 godziny z naszego cennego czasu zajęły więc czynności operacyjne i odczarowywanie złego uroku ;). Żeby jednak łatwiej Ci było się odnaleźć – pomachaliśmy magiczną różdżką – i zaczniemy naszą wspólną podróż „po bożemu”… od świtu…

.

6AM – 8AM – spacer po okolicy (Baixa, Winda Santa Justa, Plac Comercio)

.

Wczesnym rankiem przejdź się po okolicy – kiedy miasto budzi się do życia, wszystko wygląda zupełnie inaczej. Ulice, które w ciągu dnia są pełne – o tej porze świecą pustkami. Co jakiś czas może Cię minąć co najwyżej jakiś biegacz, czy ekipy sprzątające ulice. Jest chłodniej, ciszej i masz okazję zrobić zdjęcia bez tłumów w kadrze. Zabierz tylko ze sobą jakąś przekąskę, żeby dożyć do śniadania ;).
.

Lizbona

Widok z okna naszego hostelu – Vistas de Lisboa Hostel.

LizbonaLizbona

.

Spaliśmy w hostelu, w dzielnicy Baixa – bardzo blisko windy Santa Justa. Nasz poranny spacer zaczęliśmy więc od niej. Nie było tu ani żywej duszy – więc zrobiliśmy kilka zdjęć z zewnątrz i ruszyliśmy dalej. Udało nam się wjechać na górę w drodze powrotnej na śniadanie – jako jedno z pierwszych odwiedzających :). Z tarasu na górze widać panoramę miasta – idealny widok na „dzień dobry”.

.
Santa JustaSanta Justa

Santa Justa

Wnętrze windy Santa Justa.

Santa Justa

Winda Santa Justa, czynna od od 1 maja do 31 października, w godzinach 7.00-23.00 (w zimie do 22.00). Bilet kupiony u konduktora: 5,15 € (cena aktualna na 2017 rok)

.
Plac Comercio – serce dzielnicy Baixa i jeden z głównych placy Lizbony, wyglądał o świcie jak wyrwany z opuszczonego miasta. Wrażenie potęgowały gęste chmury, które przed południem zniknęły ni stąd, ni zowąd :). Plac zlokalizowany jest nad rzeką Tag, która przepływa przez miasto. Łatwo do niego dotrzeć – mijając windę Santa Justa i kierując się w stronę sporego Łuku Triumfalnego (Rua Augusta). Można tu także dojechać tramwajami nr 15 i 25 czy niebieską linią metra – stacja „Terreiro do Paco”.
W ciągu dnia przemieszczają się tędy miliony turystów – jeśli tylko masz możliwość dotrzeć tu o tak bandyckiej porze – zrób to koniecznie :).

.
LizbonaPlac ComercioRua Augusta

.

Nasze żołądki zaczęły powoli wołać o jedzenie. Zanim jednak wróciliśmy do hostelu na śniadanie – idąc w kierunku windy Santa Justa, udało nam się „zaliczyć” jeszcze kilka „atrakcji” ekstra. Poza odkryciem kilku ciekawych zakamarków – spotkaliśmy pana, który z kamienia wykuwa tablice z numerami domów (budynków). To jest oszczędność czasu – zamiast stać i sprzedawać gotowe produkty, w międzyczasie tworzy kolejne ;).

.

.

9AM – 1PM – śladami tramwaju 28 (Igreja de Madalena, Katedra Sé, punkt widokowy Drzwi Słońca)

.

Po śniadaniu porozciągaj się trochę i przygotuj butelkę wody – czeka Cię niezły fitness. Maszerując śladami słynnego tramwaju 28, będziesz miał szansę trochę spocić, bo większość trasy przebiega pod górkę. Sam tramwaj przejeżdża przy najważniejszych atrakcjach w centrum Lizbony – idąc wzdłuż torów będziesz miał nie tylko gwarancję, że ich nie ominiesz, a dodatkowo spora szansa, że po drodze natkniesz się na coś ciekawego „spoza przewodnika” (jak klimatyczne budynki, wciśnięte między wąskie uliczki czy małe restauracyjki).

.

.

Tramwaj zaczyna swoją trasę przy Largo Martim Moniz do Cemiterio dos Prazeres. Niektórzy decydują się na przejechanie całej trasy tramwajem – stąd na początkowych stacjach potrafi być bardzo tłoczno. Kolejną, mniej wymagającą kondycyjnie, opcją jest dojechanie tramwajem do ostatniej stacji i powrót pieszo. Docenisz taki pomysł z pewnością, przybywając do Lizbony z berbeciem zapakowanym w wózek.

Szlak turystyczny, wiodący po torach tramwaju 28, dostarczy Ci wielu piekielnie niezłych widoków i wrażeń:

.

Katedra Sé

Katedra Sé

Igreja da Madalena

 

Jeśli jednak marzy Ci się przejażdżka tą linią – wystartuj z rana lub późniejszym wieczorem. Dzięki temu unikniesz tłumów. Jeśli na ostatnim przystanku nie załapiesz się na miejsce w 28mce  – spokojnie do centrum możesz wrócić tramwajem numer 25 i upolować obiad w jednej z ulicznych knajpek. Koniecznie spróbuj grillowanych sardynek, które smakują tu jak nigdzie indziej ;).

.

2PM – 6PM – popołudnie z aparatem (Miradouro de Santa Luzia, spacer po Alfamie, polowanie na tramwaje, targi, odpoczynek w parku)

.

Po pysznym, portugalskim obiadku – dobrze będzie się dla odmiany poruszać ;). Popołudnie to idealna pora na spacer wąskimi uliczkami Alfamy.

Zacznij od pięknego punktu widokowego – Miradouro de Santa Luzia. To kolejny, bardzo znany punkt widokowy w Lizbonie. Poza genialnymi widokami na rzekę Tag i czerwone dachy miasta, jest tu gdzie schować się przed palącym słońcem.

Zaraz przy tarasie, za niewielkim mostkiem, wciśniętym między budynkami – schowana jest winda. Zjeżdżając nią, przeniesiesz się do innego świata. Z zatłoczonych ulic, przy których walkę o życie toczą auta i przechodnie – w magiczne, kręte uliczki, nad którymi wiszą kwiaty i kolorowe dekoracje, a w oknach suszy się pranie. Stare budynki ozdabiają najróżniejsze murale, a Ty będziesz się zastanawiać co zobaczysz za kolejnym zakrętem. Idź przed siebie i daj się „zgubić” w tym niesamowitym labiryncie na dłuższą chwilę.

.

Alfama

<Targ.

Jeśli będziesz w Lizbonie we wtorek lub sobotę – koniecznie wybierz się na Targ Złodziei (Feira da Ladra), w dzielnicy Alfama. W soboty jest tu bardziej turystycznie, trochę spokojniej we wtorki. Dawniej dokonywano tu transakcji nie do końca legalnych – teraz to po prostu targ staroci. Aż kusi, żeby na straganach wypatrzeć jakąś perełkę. Wiadomo co zwróciło naszą największą uwagę ;). Ciekawe czy w którymś z tych aparatów jest jakiś niewywołany negatyw, który kryje jakąś ciekawą historię….

.

.

W Lizbonie jest wiele parków, w których można w cieniu drzewa wypocząć przez chwilę. Posłuchać szumu fontanny, obserwować ludzi i ptaki i na chwilę wyłączyć się z szumu miasta. Najpiękniej wyglądają lizbońskie parki na wiosnę, kiedy otoczone są kwitnącymi drzewami. Możesz udać się do Parku Edwarda VII, Arrabida lub jakiegoś najbliższego, odnalezionego na mapie. Wśród zieleni, zawsze jest miło zregenerować siły.

.

Przepiękne drzewa jakarandy, na wiosnę, wyglądają tu spektakularnie.

.

Kiedy światła miejskie staną się łagodniejsze – „zapoluj” na tramwaje. Krążą po starych dzielnicach miasta i są piekielnie fotogeniczne. Czasami trzeba chwilę poczekać na „ten konkretny”, który akurat idealnie będzie się komponował z klimatycznymi uliczkami, ale warto.  Z pewnością nie będziesz w tym osamotniony – kiedy pojawia się co ciekawsza sztuka – od razu widać co najmniej kilka osób wybiegających na ulicę za aparatami. Pamiętaj,  że poza tramwajami jeżdżą tu też auta – więc nie daj się zabić w przypływie fotograficznej adrenaliny ;).

 

.

6PM – 11PM – Baixa by night

.

Tutaj jest naprawdę magicznie, co jeszcze mocniej podkreślają światła miasta, po zachodzie słońca.  Zabytkowe kamienice, kawiarenki i sklepiki z różnościami – czynne do późna, przyciągają jak magnes.

Nogi same niosą pomiędzy uliczkami i w którą stronę nie pójdziesz, w zasadzie wszędzie masz szansę zobaczyć i przeżyć coś wyjątkowego.

Winda Santa Justa. symbol centrum Lizbony, o tej porze robi jeszcze większe wrażenie. Wielkie schody, które ją otaczają, gromadzą turystów, ale też lokalnych mieszkańców, wsłuchujących się w uliczne koncerty (mieliśmy farta trafić na dziewczynę, która tak genialnie śpiewała utwór Coldplay „Fix you”, że aż ciary przez skórę przechodziły).

„Bebechy” windy Santa Justa.

Magiczny koncert – przy „Fix you” grupy Coldplay wszyscy mieli gęsią skórkę…

.

Na Placu Miejskim (Praca do Municipio) były rozłożone budki ze świeżym jedzeniem, napojami, piwem i winem. Jeśli będziesz mieć szczęście, może też przywiodą Cię tu zapachy, które od razu pobudzają soki żołądkowe.  Kanapki z szynką i charakterystycznym serem, bardzo słonym,, miękkim i aromatycznym, smakują tu piekielnie nieźle ;).

.

.

Łatwo stąd trafisz do miejsca przedziwnego – z zewnątrz wyglądającego ni to jak kasyno – ni wesołe miasteczko.  To po prostu sklep z sardynkami – „O Mundo Fantástico Da Sardinha Portuguesa” („Fantastyczny świat portugalskiej sardynki”).  Puszki z konserwami kręcą się tu na karuzelach, zdobią podświetlane wystawy i misternie skomponowane dekoracje na ścianach.  Możesz zakupić tu puszkę stylizowaną na bardzo starą, z wymalowaną grafiką – może Twoim rokiem urodzin, albo Twojego dziecka? Do zakupu otrzymasz sardynkowy paszport (w końcu przed nimi daleka podróż^^).

Świetny pomysł na pamiątkę z Portugalii!

.

sklep z sardynkami

Królowa Sardynek na swoim tronie ;). Po powrocie zadzwoniła do babci i oznajmiła jej, że w Lizbonie sardynki okrzyknęły ją swoją królową^^.

.

A może potrzebna jakaś „pamiątka” na wieczór? Jest w czym wybierać ;).

.

.

Kiedy po wieczornych eskapadach wrócisz do swojego hotelu/ hostelu – z pewnością zaśniesz jak dziecko w ułamku sekundy. Nasz był wciśnięty w jedną z zabytkowych kamieniczek i prowadzony przez przemiłych ludzi. Taką maluteńką windą za to jeszcze nigdy wcześniej nie jechaliśmy ;).

.

.

JAK DOLECIEĆ, GDZIE SPAĆ?

.

.

Gotowy na lizbońską przygodę? Jeśli nie chce wydać dużo na krótki portugalski „citybreak”  – podpowiadamy jak tanio dotrzeć do Lizbony i gdzieś spać budżetowo, ale w świetnej lokalizacji.

  • LOT: Z wielu polskich lotnisk do Lizbony dotrzesz liniami Ryanair. Na pokład możesz zabrać dwa bagaże podręczne – wymiary opisane na stronie. My spakowaliśmy się w trójkę do jednej walizeczki, a do tego zabraliśmy 2 plecaki foto i 1 malutki (Kai). Spokojnie to wystarczyło na 4ro dniowy „objazd” Portugalii. Lot z Wrocławia (w obie strony) wyniósł nas ok 400 PLN.
  • NOCLEG: Polecamy niedrogi hostel w genialnej lokalizacji – Vistas de Lisboa Hostel. Auto „porzuciliśmy” tu na parkingu przy ulicy (są parkomaty) i poruszaliśmy się  w zasadzie wszędzie pieszo. Piękny widok z balkonu, czysto i śniadanie (całkiem w porządku) z rana. Jeśli jednak przerażają Cię wspólne łazienki i nieco „studencki” klimat – zastanów się czy to miejsce dla Ciebie (chociaż… w pokoju obok spotkaliśmy parę „w sile wieku”, pierwszy raz podróżującą samodzielnie – i trafili właśnie tutaj – nie narzekali^^).

Zdecydowanie odradzamy poruszanie się po centrum miasta samochodem! To opcja dla największych hardcorów. Uliczki, które ledwo wyglądają na przejezdne dla rowerów – okazują się klasycznymi dwukierunkowymi i to jeszcze, niejednokrotnie, pod taką górkę, że serce i silnik staje. Dobre butki i tramwaje dostarczą więcej wrażeń i nie będą wymagać zażywania środków uspokajających ;). (Zakup całodziennego biletu komunikacji miejskiej umożliwia m.in. bezpłatny wjazd windą Santa Justa).

A poza tym…

…piekielnie polecamy Lizbonę – przynajmniej na 1 dzień!


Masz pytania? Nie krępuj się napisać, a my odpiszemy najlepiej jak potrafimy ;).

Nie wahaj się także, jeśli zapragniesz udostępnić swoim znajomym ten tekst – za tak dobry uczynek trafisz z pewnością do nie…  – sam wiesz z resztą gdzie^^.

Może Ci się także spodobać

Zostaw komentarz