Home Europa WYMARZONY WSCHÓD SŁOŃCA PRZY TRE CIME DI LAVAREDO W DOLOMITACH

WYMARZONY WSCHÓD SŁOŃCA PRZY TRE CIME DI LAVAREDO W DOLOMITACH

Autor devil
tre cime wschód słońca

Słynny widok trzech sąsiadujących ze sobą szczytów przygnał w Dolomity niejednego umiłowanego w górskich krajobrazach. Musimy przyznać się bez bicia, że nas także chwyciła za serca i ślepia magia Tre Cime. Jako, że od jakiegoś czasu górskie krajobrazy najlepiej  nam „smakują” o świcie – w tej odsłonie pokażemy Wam je tym razem. Zabierzemy Was w miejsca zdecydowanie godne uwagi, jeśli tylko nie straszny Wam dźwięk budzika o bandyckich porach ;).

.

tre cime with kidsTre cime di Lavaredo

.

BAZA NOCLEGOWA DLA ŁOWCY ŚWITÓW

.

Długo przeglądaliśmy mapy i strony internetowe, żeby wybrać  najlepszą bazę dla naszej trójki. Odpadały dalekie marsze przed świtem, bo nasza kilkulatka musiała odespać całodniowe wędrówki.  Nam też sen źle nie robi ;).

Na szczęście okolica Tre Cime dosłownie obsiana jest schroniskami. Patrząc jednak na mapę, można odnieść mylne wrażenie o odległości poszczególnych względem naszego obiektu pożądania – Trzech Szczytów. Nic nie rezerwując, wybadaliśmy więc temat bojem. W sezonie byłoby to niemożliwe. Od października większość miejsc zamyka się na okres jesienno – zimowy, przez co w końcówce września ruch zamiera.

Zaraz przy parkingu, przy południowej ścianie Tre Cime, mieści się pierwsze schronisko – Rifiugio Auronzo. Z miejscami problemu nie było i już prawie się w nim meldowaliśmy. Widoki spod niego też niczego sobie. Czekałby nas jednak żwawy marsz (około godzinny) z rana, do miejsca z upragnioną panoramą. Nie jest to jednak zła opcja jeśli planujecie więcej dni w tym miejscu – chociażby dla zróżnicowania porannych widoków ;).

Jakieś 2 km dalej, idąc szeroką, dobrze ubitą ścieżką – docieramy do kolejnego schroniska – Lavaredo.     Sprawia wrażenie bardziej kameralnego. Miejsce nie najgorsze na zachody słońca (z rana można z kolei uchwycić samo schronisko, w ładnym świetle, z majestatycznymi skałami wystającymi tuż za nim). Trzy szczyty z tej perspektywy co prawda tworzą jedną bryłę – daje to szansę uzyskania zupełnie innej perspektywy. W tym wypadu jednak los nakazał dalszej wędrówki, bo w końcówce września nie udało się już w nim przenocować.

.

rifiugio lavaredo

.

Trochę więc ryzykując – finalnie wylądowaliśmy w dwudziestoosobowym pokoju ostatniego ze schronisk ;). Rifiugio Locatelli na mapie co prawda wygląda na dosyć odległe (i to nas nieco zmyliło). Po dotarciu do celu (i pozbieraniu szczęki ze skał 😉 ) okazuje się być miejscem niemalże idealnym… Niemalże, bo na podobny pomysł wpadło trochę więcej osób. Strach pomyśleć, co tu się dzieje w sezonie, skoro cudem dostaliśmy ostatnie piętrowe łóżko. Koniecznie dzwońcie z odpowiednim wyprzedzeniem. Na maile niestety nie odpisują.

.

locatelli

.

JESIENNY WSCHÓD SŁOŃCA U PODNÓŻY RIFIUGIO LOCATELLI

.

Zarezerwujcie sobie czas na minimum dwa noclegi, bo kilku miejsc na raz nie ogarniecie. Pogoda w górach także bywa kapryśna, o czym każdy z nas nie raz się przekonał ;).

Najwięcej zdjęć, ukazujących sąsiadujące ze sobą szczyty, powstało ze skalnego „balkonu” poniżej schroniska. Na dojście wystarczy kilka minut, jednak lepiej zarezerwować sobie trochę czasu przed wschodem. Zanim słońce wzejdzie zza skał, przy dobrych warunkach, niebo zmienia się z minuty na minutę, a szczyty pokrywa ognista czerwień. Jesienią pod tym kątem ciut gorzej. Ze względu na kąt padania światła, zamiast pięknie wyrysowanych równych „czap” zostają nam skośne berety, ale i tak jest pięknie.

tre cime sunrisetre cimetre cime sunrise

.

Kierując z kolei wzrok i obiektyw w prawą stronę – zaczerwieniony mamy niemalże cały horyzont. Oczywiście jeśli nie przysłonią nam go chmury.

.

tre cimetr ecime z dzieckiemtrzy kominy w dolomitach z dzieckiem

.

ODROBINA WSPINACZKI O ŚWICIE

.

Niezłym miejscem na złapanie szerszej panoramy z Tre Cime, Monte Paterno, Rifiugio Locatelli, malowniczą kapliczką Chiesetta Alpina i promieniami wschodzącego słońca jest góra położona tuż za plecami schroniska. Łatwo można dostrzec wydeptane ścieżki, po których łatwiej się wchodzi niż schodzi (ze względu na bardzo grząski grunt). We wrześniu tłumów może i nie ma, jednak wczesna wędrówka pozwoli na zorganizowanie sobie kawałka przestrzeni bez ludzi w kadrze. Dzień wcześniej upewniliśmy się, zza której skały wychodzi słońce, dzięki czemu wiedzieliśmy gdzie się ustawić ;).

.

rifiugio locatellitre cime di lavaredoRifiugio Locatelli

.

Poza spektakularnymi widokami, warto wdrapać się na górę ze względu na pewną ciekawostkę. Na końcu wydeptanego podejścia kryje się głęboka jaskinia. Perspektywa z jej wnętrza też nie jest najgorsza ;).

.

tre cime cave

.

A tak wygląda wysoko wysoko z góry schronisko i okolice:

.

trzy kominy dolomity trzy kominy dolomity

.

W PROMIENIACH PORANNEGO SŁOŃCA

.

To co za dnia zwyczajne, w odpowiednim świetle nabiera zupełnie innego wyglądu. I tak schodząc powoli na śniadanie (emocje opadają to i w brzuchach burczeć zaczyna), w oczy rzuciła nam się gęsta „mgła”, okalająca schronisko. W rzeczywistości były to opary z kuchni, które w ogromnej ilości wytoczyły się z komina i podświetlone przez słońce stworzyły niepowtarzalny klimat.

.

monte paterno

.

Już prawie wchodziliśmy do środka, kiedy to zatrzymał nas widok dwóch jeziorek pod nami, z górami i słońcem w tle. Zaraz za schroniskiem.

.

wschód słońca tre cime

.

Po takich emocjach przepyszne śniadanie, serwowane w Locatelli, zniknęło z naszych talerzy w ułamku sekundy. Kawa potrzebna w zasadzie nie była, ale kto by odmówił we Włoszech dobrej  kawy ;).

PORANNY TREKKING

.

Decydując się na trekking wczesnym rankiem, nie tylko ominiecie tłumy turystów (przy Tre Cime nawet poza sezonem bywa tłoczno), ale zyskacie także znacznie subtelniejsze światło, podkreślające spektakularne formacje skalne. Nam się poszczęściło, bo nie tylko pogoda zachęcała do marszu. Chmury na niebie przybierały najróżniejsze formy, a słońce było na tyle nisko, że wszystkie kształty i kolory nie wyglądały na „wyprane”.
.

trekking Trzy Kominy trekking Tre Cime trekking Trzy Kominy

.

O samym trekkingu wokół Tre Cime napiszemy w osobnym tekście. Wychodząc jednak wcześnie rano macie cały dzień na eksplorację terenu i obserwację tego, jak zmieniają się widoki wraz z porą dnia (i światłem).

.

tre cime

..

Przy Tre Cime mieliśmy zaplanowane jedynie 3 dni (2 noclegi spędzone w Locatelli). Pogoda była całkiem niezła, ale przydałby się jeszcze jeden dzień ;). To są góry, więc warunki mogą być różne – zapas zawsze. Jeśli myślicie o wschodach słońca – to jest takie optymalne minimum. Rozważcie także dodatkowy nocleg w Rifiugio Auronzo lub Lavaredo, żeby uzyskać nieco inną perspektywę Trzech Szczytów. Bez sprintu o zmroku ;).

.

Tre Cime

.

Polecamy nie tylko łowcom świtów. Wielu z Was będzie chciało tu wrócić  nie raz!

Może Ci się także spodobać

1 komentarz

Top 15 miejsc, które zobaczyliśmy w 2018 roku - blog podróżniczy 29 grudnia 2018 at 07:42

[…] drugie tyle. Zwłaszcza, że sporo tu intrygujących zakamarków, a każdy dzień wygląda inaczej (zwłaszcza wieczorem i o świcie). Będziemy wracać i to nie […]

Reply

Zostaw komentarz